Perspektywa Czasowa
Oct2
Znany socjolog, wykładowca Uniwersytetu Harvarda dr Edward Banfield w 1974 roku swojej książce “The Unheavenly City” (nieboskie miasto?
) opisał badnia nad ludźmi osiągającymi sukces, które wówczas były największymi, jakie przeprowadzono (materiały zbierano podobno przez 50 lat).
Celem badań było znalezienie wspólnego mianownika, który powoduje, że ludzie stają się bardziej zamożni i zwiększa się ich status w społeczeństwie. Okazało się, że nie ma to bezpośredniego przełożenia na wykształcenie, poziom inteligencji, czy pochodzenie. Wspólnym mianownikiem awansu społecznego okazała się perspektywa czasowa w której ludzie planują swoją przyszłość. Im dalej w przyszłość patrzyli, tym więcej osiągali. Dodatkowo, sukces ich był wprost proporcjonalny do czasu poświęconego na planowanie.
Brian Tracy wspomina również o innym eksperymencie, tym razem na Uniwersytecie Yale. Podczas pewnych badań zapytano ludzi, ilu z nich ma swoje życiowe cele zapisane na papierze. Okazało się, że było to około 3% całej grupy. Badania posłużyły do czegoś innego, zostały zapomniane na 25 lat. Po tym czasie naukowcy zainteresowali się nimi znowu. Postanowili odszukać byłych studentów, którzy byli ankietowani w tym badaniu. Okazało się, że stan posiadania tych 3%, którzy mieli swoje cele zapisane, przekraczał stan posiadania pozostałych 97%.
Niestety nie dotarłem do prawdziwych źródeł tego badania, nie wydaje mi się jednak by Brian Tracy wymyślił to sobie.
Co to sugeruje? Myślmy nad przyszłością i planujmy. Wiem, wiele osób zarzuci mi, że zabija to spontaniczność, że pracując jak zaprogramowana maszyna, przestajemy cieszyć się z życia codziennego. Nie uważam, że jest to prawda.
Planując, szczególnie na papierze, działamy na swoją podświadomość. To co chcemy osiągnąć zostaje w niej zapisane i ilekroć pojawi się szansa, którą moglibyśmy wykorzystać do osiągnięcia celu, zapali nam się czerwona lampka każąca działać.
Nie wpływa to na pozostałe aspekty życia, nie będziemy musieli rezygnować z wypadu ze znajomymi w góry lub wyjścia na imprezę. Wzrośnie za to nasza gotowość oraz motywacja.
18:27 dnia 18 April 2010
Zgadzam się, że planowanie nie zabija spontaniczności. Wprost przeciwnie, mając zaplanowany czas często można sobie pozwolić na coś pozaplanowego bez uciążliwego zastanawiania się czy inne sprawy nie zostaną zawalone. Bez planów często gdy dałem się gdzieś ponieść to później wracałem do domu i byłem bardzo zły na siebie że zawaliłem inne sprawy siedząc ze znajomymi po pracy przy piwie. Tyle tylko że siedząc przy piwie nie pamiętałem co mam jeszcze do zrobienia.
15:20 dnia 24 April 2010
@Zenek
Masz rację, to prowadzi nas do znanego z systemu GTD motywu trzymania ważnych zadań w głowie, zamiast przelania ich na papier. Nie mając systemu każdy odchył od normy, typu impreza, prowadzi do dużego zamieszania w naszej głowie, w chwili gdy dochodzimy do siebie pojawiają się wyrzuty sumienia i poczucie winy, bo przecież “planowaliśmy sobie” zrobić “cośtam” przez weekend.